Kaczyński jedzie efektem śpiocha

Piórem analityka…

Rocznica zawsze skłania do refleksji, analiz, podsumowań. Jaki był ostatni rok? Co się wydarzyło? O czym mówiono w polskiej debacie politycznej? Analiza treści wypowiedzi polityków na podstawie serwisu www.napisali.pl daje ciekawe wnioski.

Jest tylko jedno ugrupowanie, którego komunikowanie można uznać za konsekwentne, spójne, intencjonalne i świadczące o istnieniu jakieś strategii. Tym ugrupowaniem jest PiS. Taka konkluzja od razu wywoła sprzeciwy: Jarosław Kaczyński zmienił drastycznie sposób komunikowania po porażce w wyborach prezydenckich, a latem 2010 roku większość analityków (w tym także niżej podpisany) twierdziła, że nastąpił zmierzch tej gwiazdy. Tymczasem on odrodził się z popiołów (w przenośni i dosłownie), zdominował sobą kanały komunikacji politycznej i odzyskał uprzedni poziom notowań opinii publicznej. Dlaczego?

Jeśli komuś ma rosnąć, komuś musi spadać. I za wyjątkiem lewicy, spada wszystkim innym. Platforma nie tylko utraciła świeżość komunikowania się z obywatelami, ale także wyraźnie utraciła wolę i chęć takiego komunikowania. Wyraźnie zabiera głos tylko „wywołana do tablicy”, w reakcji na wydarzenia zachodzące w jej środowisku, najczęściej niekorzystne dla jej wizerunku. Jeden z najczęściej pojawiających się w mediach przedstawicieli PO, Stefan Niesiołowski, do perfekcji opanował odmianę rzeczowników: oszołom, patologia i bełkot oraz przymiotników: absurdalny i bezczelny. Słowa te, intensywnie nacechowane emocjonalnie, nie niosą żadnych treści. I taka jest aktualna komunikacja całej PO. Skutek: Jarosław Kaczyński jest cytowany w mediach o przeszło 50% częściej, niż premier.

PJN generuje tylko jeden temat swoich wypowiedzi: Jarosław Kaczyński. Naprzemiennie jest do apoteoza i krytyka niedawnego szefa. PSL w mediach nie istnieje, dzięki temu tak błyszczy w nich poseł Kłopotek ze swoimi pozornie dowcipnymi wypowiedziami. SLD umieszcza wypowiedzi w mediach tylko po to, by w nich być. Ogarnięty narkotyczną euforią niezrozumiałego dla siebie przyrostu popularności, stary koń Napieralski, nie mając nic do powiedzenia, narcystycznie epatuje relatywną młodością. Szkoda lewicy, przy innym układzie personalnym miałaby szanse na notowania przekraczające 30% poparcia, odwrócony po Katastrofie Smoleńskiej trend jest bowiem w społeczeństwie źródłem preferencji dla poglądów liberalnej ideologii i ekonomicznej opiekuńczości państwa. Ale tu dążenie do utrzymania władzy w partii dominuje nad chęcią przejęcia władzy w państwie.

Jarosław Kaczyński konsekwentnie generuje jeden kontent komunikacyjny: „Donald Tusk jest złym człowiekiem. Manipuluje ludźmi. Oszukuje Polaków. Działa na szkodę Polski”. Kaczyński ma znakomitą intuicję komunikacyjną, którą konsekwentnie wykorzystuje. Dlatego Tuskowi spada.

Jarosław Kaczyński jest niewiarygodny dla większości Polaków. To, co mówi, wprawdzie przyciąga uwagę, ale jest zbyt radykalne. Eksperyment ujawnił, że fragmenty „Raportu o stanie Rzeczypospolitej” uzyskują o przeszło 50% większą akceptację i identyfikację poglądów wśród grup respondentów nie wiedzących, że autorem jest lider PiS. Ale mimo to, komunikaty wypowiadane przez Kaczyńskiego docierają do odbiorców. W latach 50-tych ubiegłego wieku w komunikacji społecznej stwierdzono występowanie tzw. efektu śpiocha, polegającego na osłabieniu i zanikaniu z czasem wpływu źródła na ocenę treści komunikatu. Oceny Kaczyńskiego docierają do odbiorców i są odrzucane ze względu na osobę nadawcy. Z czasem pochodzenie tych słów zaciera się w świadomości odbiorców, ale treść w niej pozostaje. I Tusk traci. Ale przecież nie chodzi tylko o to, żeby Tuskowi spadło, ale także, aby Kaczyńskiemu rosło. I tu już brakuje kompetencji.

dr hab. Adam Grzegorczyk

Archiwum wpisów

Grudzień, 2017
NPnWŚ CPS
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
(rok)
(miesiąc)