Gdzie jest 30% Polaków?

Piórem analityka…

Opublikowano wyniki Narodowego Spisu Powszechnego, z których wynika, że terytorium Polski zamieszkuje 38,5 miliona osób. Konfrontacja danych ze spisu z wynikami badań sondażowych dotyczących poparcia partii politycznych pozwala na sformułowanie przerażającej tezy: około 10 milionów Polaków nie posiada swojej reprezentacji w Parlamencie, a około 8,5 miliona nie znajduje wśród działających ugrupowań politycznych wiarygodnego przedstawicielstwa. To około 30% dorosłej populacji.

W okresie ostatnich miesięcy ten wskaźnik znacząco wzrósł, co jest skutkiem osiągnięcia stanu politycznej dojrzałości przez kolejne półtora miliona Polaków oraz ucieczki około miliona osób od jakichkolwiek ugrupowań politycznych.

Polscy niezadowoleni nie odbiegają demografią od swoich globalnych kolegów: młodzi, wykształceni, zagrożeni bezrobociem. Jednak polscy polityczni outsiderzy należą także do kilku charakterystycznych zbiorów, posiadających części wspólne, silnie integrujące te środowiska: internauci, rodzice, kibice, młodzi absolwenci. Środowiskowość tych grup i ich skonsolidowane zainteresowania sprawiają, że są one stosunkowo łatwe do pobudzenia i zorganizowania. Jednocześnie, jeśli spojrzeć na realizowane przez obecny rząd zmiany i plany kolejnych zmian, wszystkie z nich są w mniejszym lub większym stopniu skierowane przeciw tym środowiskom. To w pewnym momencie musi wywołać pokoleniowy bunt.

Analizowane środowiska to ludzie ideowi, wyznający wspólne wartości i skupieni na ich realizacji, przy czym w tej realizacji skrajnie cyniczni. Ostatnie pięć lat rządów Donalda Tuska nauczyło ich podstawowych zasad postpolityzmu, które potrafią zastosować dla realizacji własnych celów. Jeśli kibice byli gotowi skrzyknąć się na Agrykoli tylko po to, aby zepsuć radość meczu Tuska z dziećmi, jeśli Internauci potrafili doprowadzić do blokady witryn najważniejszych organów polskiego państwa, jeśli rodzice byli w stanie zgromadzić setki tysięcy podpisów w proteście przeciw obowiązkowi szkolnemu sześciolatków, wierzę, że są w stanie stworzyć ruch społeczny na miarę Solidarności '80.

Polskie elity polityczne wymagają rewolucyjnej zmiany. Dlatego jedyną nadzieję widzę w EURO 2012 i jego potencjale, nie promocyjnym, czy sportowym, ale politycznym. Spodziewam się, że coraz bardziej rozgoryczone i niezadowolone, a dotychczas formalnie nie zorganizowane, środowiska społeczne dostrzegą, że czas Mistrzostw Europy jest znakomitym okresem na manifestowanie tego niezadowolenia. Spodziewam się namiotowego miasteczka, ale nie pod Kancelarią Premiera (to jest miejsce protestów dla Kaczyńskiego, Solidarności, górników, nauczycieli i pielęgniarek), tylko pod Pałacem Kultury, podobnego do kijowskiej pomarańczowej rewolucji, ze scenami, na których występować będą młodzieżowe zespoły, ale też współczesnego, komercyjnego i radosnego, z firmami dowożącymi bezpłatnie, na zasadach degustacji, kefir własnej produkcji, z własnym studiem telewizyjnym i radiowym, wolontariuszami wybranymi spośród pasjonatów do zabierania głosu w poszczególnych sprawach. Brzmi fantastycznie?

dr hab. Adam Grzegorczyk

Archiwum wpisów

Październik, 2017
NPnWŚ CPS
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
(rok)
(miesiąc)